wtorek, 20 czerwca 2017

zbieram

Uwielbiam podkradać ułamki chwil. Uwielbiam zaglądać w balkony ludzkich dusz. Zawsze szukam w nich światła. 

wtorek, 13 czerwca 2017

kosmos

W pracy universe. Mars, Wenus i te sprawy. Kosmos jednym słowem. Trzeba zrobić operację. Poprzedni tydzień to też dla odmiany kosmos, a raczej wycieczka po Europie. Nie umiem zebrać myśli, a może coś popieprzyłam, może to tylko moja wyobraźnia. W Anglii na przekór było dużo kawy i ruch jak na autostradzie do Argentyny. Mówiłam, że na pewno coś pomyliłam? Przecież Argentyna to nie Europa. Mój Boże! To tylko Iwo tańczy. Z Natalią. Choć żadnej Natalii nie spotkałam. Ale wróćmy do opowieści. Autostrada zabrała nas na Syberię w stylu Ludwika któregoś o wygiętych nóżkach. Syberia ma ciepłe futro i rozgrzewa się whisky. Jest dobrze i ciepło na tych Hawajach. Sączymy drinki i palmy. Następnego dnia przez Szwecję do Włoch. Ostatnio często bywam w Szwecji, tak blisko. Wpadam na kawkę, ławkę lub bez celu. Włochy zaczarowały, uliczki, kolory i kokos z Indonezji czy Sri Lanki. Pizza będzie niebawem, bo zmieniamy kierunek na Tashirojima. A w Irlandii nadal owce. Zielono i nuda. W smakach też się pomieszałam. Choć najbardziej lubię te francuskie. Tam też byłam. A może to nie ja, tylko ty. Pola elizejskie to podstawa. Hakerzy wycięli wieżę, wstawili wibrator różowy. Taki żart. Muszę się napić kawy z mlekiem takim prawdziwym. Z polskiej wsi. Ale dygresją uciekli hakerzy. Oni tak naprawdę zabrali tylko baletnice, muzykę i zawieźli do Meksyku. W Meksyku prawdziwy Meksyk, apokalipsa i polskie piwo. Wczoraj Londyn "zachorował na odległość" a ja planuję kolej-ną wycieczkę. Nie po kolei. Mam w głowie.
Wracam w kosmos.

sobota, 10 czerwca 2017

inaczej

To miasto zaczęło oddychać.

Wrócę. :)

czwartek, 8 czerwca 2017

jutro

A jutro zmierzę się z demonami. Nie boję się. Mam siłę - Ciebie.

wczoraj

Uwielbiam ten stan. Dobrych wspomnień i uśmiechu. Trzy kubki z Pepco, w których kawa, chaos przygotowany do lotu, cytaty bliskie sercu. Miłe takie trzęsienia ziemi. Potem autostrada i zachód słońca. Póki wiesz, co to impuls, twoja dusza kwitnie. Natalia Oreiro przelicza kilometry. I dalej miło, milej. Dobrze tak, kiedy śmiejemy się z dawnych zadr, a kot mruczy.


I go crazy, crazy, baby, I go crazy... Migają światełka na autostradzie.


Jest mi tak lekko na duszy dzisiaj.

wtorek, 6 czerwca 2017

olśnienie o 5 rano

Niektórzy ludzie przestali mnie drażnić. Jeszcze tylko śmieszą, po prostu wielkie torty bezowe głupoty. Jedz więcej, pokryj lukrem głowę,  może zasymulujesz posiadanie mózgu. A taka jedna ona zapomniała jak smakuje fanta, sprite, hamburger, a nawet życie. Nie wie, co to złoty środek.  Tak jak ty nie wiesz, co to godność. Bez szacunku zostaje znudzona gęba, stara meduza, język w dupie owcy/krowy/karalucha. Nic nie skreślaj,  dopisz jak bardzo. A my mamy swoje promy kosmiczne. Rowerem można podbić wszechświat. To się nazywa wolność. To się nazywa radość. To się nazywa wyjebka na głupotę.

piątek, 2 czerwca 2017

dzień dziecka

Wielkie miasto oddycha szybko. Manufaktura mrowi się i pszczeli. Starszy człowiek pod pachą trzyma żółtą kurtkę wnuczki. Ma elektroniczny głos, dobre oczy i zepsutą krtań. Nikt nie słucha. Nagłośnienie człowieka, który ginie w trybie fast food, jest za słabe. Nie ma go w Google, więc nie istnieje. Tylko mu się wydaje, że jest, że trawi świat, że ma wątrobę i płuca. Babcia poprawia garba i grube okulary. Próbuje istnieć mimo braku Facebooka. W tle KFC, rozkrzyczane hamburgery, tłuste dzieci i kobiety z hybrydą w oczach. "To nie jest kraj dla starych ludzi." Wychodzą powoli, giną w tłumie. Reflektory smartfonów nie gasną nawet na chwilę. Błękitnieją policzki.